informacje
wiadomości.
recenzje.
wywiady.
Home
Copyright © 2004-2010 Jezus.com.pl - Opoka.tv
powered by:
Page 238
Page 196
W Y W I A D Y

Czy wszyscy naprawdę mają się dobrze?

Kirk Jones o swoim nowym filmie...
Dodano: 08/01/2010
autor: Ruth Moon, tłumaczenie: Iwona Szarkowicz /Jezus.com.pl


Kirk Jones, scenarzysta/reżyser filmu zatytułowanego "Wszyscy mają się dobrze", ma nadzieję, że nowy film zainspiruje rodziny do bardziej realistycznych oczekiwań względem siebie.


Kirk Jones na planie
Gdyby ktoś z Waszej najbliższej rodziny nagle wycofał się z zaplanowanej rodzinnej ceremonii, odetchnęlibyście z ulgą i włożylibyście z powrotem spodnie od dresów, czy też wyruszylibyście, aby wyśledzić tą osobę?

W filmie pt. "Wszyscy mają się dobrze", Frank Goode (Robert DeNiro), decyduje się na podróż. Kiedy cała czwórka jego dorosłych dzieci odwołuje swoją weekendową wizytę, Frank postanawia przemierzyć kraj, aby zobaczyć ich w pracy. Jego niedawno zmarła żona powiedziała mu, że dzieci zawodowo zajmują się reklamą, muzyką i sztuką, lecz Frank chce sam się o tym przekonać. W trakcie filmu, Frank odkrywa, że posady jego dzieci nie są tak prestiżowe jak sobie to wyobrażał. Powoli jednak wszyscy dochodzą do wniosku, że tytuły, pozycje oraz wypłata tak naprawdę nie mają znaczenia.

Kirk Jones, scenarzysta i reżyser filmu, ma nadzieję, że zadziała on jako antidotum na ideał amerykańskiego snu, jaki wielu rodziców przekazuje swoim dzieciom. Jones, brytyjski filmowiec, który w 1998 roku napisał i wyreżyserował "Martwego farciarza", sam ma trzech synów w wieku 3, 14 i 18 lat. I chociaż w przeciwieństwie do Franka nie osiągnął jeszcze etapu opuszczonego gniazda, jego doświadczenia rodzicielskie pomogły ukształtować film. Rozmawialiśmy z Jonesem o reżyserowaniu filmu oraz roli rodziny.

Co przyciągnęło Pana, jako reżysera, do tej roli?

Kirk Jones: Sam mam trójkę dzieci i od samego początku mogłem się do niego odnieść. Przebywanie w rodzinie to temat uniwersalny, prawdopodobnie drugi po miłości, który wydaje się być odpowiedzialny za większość filmów, muzykę, której słuchamy oraz książki, które czytamy. Wszyscy na jakimś poziomie jesteśmy w rodzinie. Nagle zaświtało mi, że każdy może odnieść się do dynamiki rodziny, komplikacji rodziny, do tego, co wspaniałe w byciu częścią rodziny i tego, co może czasami być trudne.

Czy Pańskie dzieciństwo odegrało jakąś rolę w tworzeniu tego filmu?

Kirk Jones: To nie był czynnik. Prawdopodobnie otrzymałem zbyt dobre wychowanie; byłem jedynakiem, lecz moi rodzice zawsze niewiarygodnie wspierali mnie w moich własnych zainteresowaniach i talentach. Nigdy nie odczułem żadnej presji, by być kimś innym niż byłem.

Czy Pańskie doświadczenia i przeżycia jako rodzica miały wpływ na reżyserowanie lub scenariusz filmu?

Kirk Jones: Jako ojciec trójki chłopców miałem świadomość bardzo oczywistych pułapek. Kiedy wiesz, że będziesz mieć dzieci, łatwo z wyprzedzeniem zacząć planować i ustawiać ich życie myśląc: "Wspaniale. Jeśli to będzie chłopiec, będzie wielkim piłkarzem i razem będziemy chodzić na mecze". Wpadasz w pułapkę planowania czyjegoś życia zanim poznasz tą osobę i jej mocne strony. Oczywiście dzieci zawsze bardzo różnią się od tego jak wyobrażamy sobie to kim będą. Byłem tego świadomy. Poczucie odnalezienia równowagi pomiędzy popychaniem a inspirowaniem dzieci i pozwalaniem im wypełniać ich potencjał może być szkodliwe.

Chodziłem do szkoły z dziećmi, które miały niewiarygodne możliwości - prowadziły rozmowy o tym, że zostaną pilotami myśliwców lub politykami. Ostatecznie nie ukończyły szkoły, ponieważ czuły na sobie tak silną presję swoich rodziców i systemu szkolnego. Jedno z nich zostało rzeźnikiem, a inne uzależniło się od narkotyków. To dobry przykład dzieciaków, które za bardzo popychano i nie pozwolono im być sobą oraz rozwijać się.

Czy żałujesz, podobnie jak Frank, że musisz dużo pracować i nie możesz spędzać czasu z dzieciakami?

Kirk Jones: Kręcąc film o rodzinie, musiałem spędzić 14 miesięcy poza domem, w Ameryce. Cóż za ironia. Na nowo rozważyłem swoje priorytety. Nie mogę pozwolić, by coś takiego znowu wydarzyło się w przyszłości - muszę znaleźć jakiś sposób, by rodzina mogła być ze mną lub inaczej to rozplanować.

Co chciałbyś, aby widzowie wynieśli z tego filmu?

Kirk Jones: Myślę, że uświadomią sobie, iż rodzinę muszą traktować priorytetowo i utrzymywać ze sobą kontakt. To dość powszechny dylemat: Wiele dzieci po ukończeniu koledżu wyrusza w podróż, by znaleźć pracę gdzie indziej. Na pewno dzieje się tak w Wielkiej Brytanii i tutaj, w Stanach, również. Młodsze osoby odniosą się do tego filmu, ponieważ mają świadomość, że utrzymanie kontaktu z rodziną wymaga wysiłku, szczególnie kiedy mieszka się daleko od domu.

Co film mówi na temat kultury nowoczesnej amerykańskiej rodziny?

Jednym z tematów jest idea nowoczesnego stanu amerykańskiego snu. Zastanawiam się, na ile realistyczne jest opowiadanie naszym dzieciom, że w rzeczywistym świecie mogą osiągnąć wszystko, czego chcą jeśli będą ciężko pracować. Być może lepiej, żeby rodzice wspierali swoje dzieci, oszacowywali ich mocne strony, zachęcali je i popychali do tego, by się starały. Rodzice powinni patrzeć bardziej realnie na to, co ich dzieci mogą osiągnąć w nowoczesnym świecie.


Jones (po prawej) omawia scenę z DeNiro
Frank nie jest złym ojcem; robi wszystko, by być dobrym tatą. Czasami jego miłość była skierowana na złą drogę; zbyt mocno popychał swoje dzieci i być może popchnął je do dziedzin, do których nie pasowały. Ciężko pracowały, lecz czuły się tak, jak gdyby nigdy nie mogły dojść do perfekcji, którą im wyznaczył. To kolejny temat, który chciałem poruszyć w filmie: Oczekiwania rodziców, niebezpieczeństwa z nimi związane oraz dzieci czujące, że nigdy tych oczekiwań nie spełniły.

Czy w filmie pojawia się aspekt wiary?

Kirk Jones: To drugi film, do którego napisałem scenariusz i odnajduję się w pisaniu o ważności rodziny, komunikowaniu się ze sobą, wspieraniu się nawzajem. Nie mam oficjalnych przekonań religijnych, ale jestem bardzo świadomy duchowo świata, w którym żyjemy.

Przesłanie filmu brzmi: "Wszyscy mają się dobrze". Na początku Frank wcale nie uważa, że jego dzieci "mają się dobrze"; czy może Pan wyjaśnić, w jaki sposób Frank rozumie to zdanie?

Kirk Jones: Kiedy Frank rozpoczyna swoją podróż, jego definicja wyrażenia "wszyscy mają się dobrze" opiera się na tym, czego dowiedział się od swojej żony, czyli: "Wszyscy są bardzo szczęśliwi, wszyscy odnoszą sukcesy i dobrze im się wiedzie". W trakcie podróży Frank odkrywa prawdę o swojej rodzinie i jasne jest, że są problemy. Lecz gdy film zbliża się ku końcowi, naprawdę wierzy, że wszyscy mają się dobrze. Kiedy zaczynał, wkupił się w idealny świat. Pod koniec jest świadomy rzeczywistości swoich własnych dzieci. Wie, że są dobrymi ludźmi; to nie są złe dzieciaki, to po prostu prawdziwe dzieciaki.

Dlaczego akcja filmu toczy się w okresie świątecznym?

Kirk Jones: Boże Narodzenie to taki czas w roku, kiedy ważne jest dla nas połączenie się z rodziną. Najwięcej czasu spędzam z moją dużą rodziną właśnie w święta i wydaje mi się, że wszyscy utożsamiają się z ważnością rodziny w tym czasie.