Jim Caviezel oraz Steve McEveety odsłaniają i demaskują naruszanie praw człowieka w Iranie Dodano: 08/01/2010
autor: Peter T. Chattaway, tłumaczenie: Iwona Szarkowicz /Jezus.com.pl
Jim Caviezel oraz Steve McEveety, którzy zagrali główne role w "Pasji", przez swój nowy film zatytułowany "Ukamienowanie Sorayi
M." ("The Stoning of Soraya M."), odsłaniają i demaskują naruszanie praw człowieka w Iranie.
Mówią, że odmierzanie czasu jest wszystkim. Film pt. "Ukamienowanie Sorayi M.", który przedstawia sfałszowany i oszukany proces
oraz egzekucję irańskiej kobiety, której mąż się nią zmęczył, wydaje się pojawiać w momencie, kiedy oczy świata zwrócone są na
Iran i atak, na tych, którzy utrzymują, że wybory z 12. czerwca zostały przez władze sfałszowane.
Jednak, kiedy rozmawialiśmy o filmie z producentem, Stevem McEveety'm, oraz Jimem Caviezelem (który zagrał Jezusa w "Pasji"),
do wyborów było jeszcze kilka dni - więc nie było możliwości, żeby odnieść się do jakiegokolwiek związku, który mógłby istnieć
pomiędzy ich filmem a nagłówkami, które obecnie wstrząsają światem.
Jim Caviezel jako dziennikarz, Freidoune Sahebham
Dyskutowaliśmy natomiast o tym, jak zmienna jest sytuacja na Środkowym Wschodzie i ile odwagi, żeby nakręcić taki film mieli w
sobie scenarzysta-reżyser, Cyrus Nowrasteh, amerykański filmowiec perskiego pochodzenia, i obsada składająca się w większości z
irańskich aktorów (łącznie z Shohreh Aghdashloo, która była nominowana do Oskara za "Dom z piasku i mgły").
Na przykład, film oparty jest na książce francusko-irańskiego dziennikarza, Freidoune Sahebjama, którego proces został
przeprowadzony bez jego udziału i którego rząd irański skazał na śmierć, ponieważ kręcił obszerne reportaże na temat naruszania i
pogwałcania praw człowieka w tym kraju. McEveety przypomina, jak pracując nad filmem wraz z Caviezelem, planowali spotkanie z
Sahebjamem. "Lecz wieczorem przed naszym odjazdem dostaliśmy wiadomość, że nie żyje. Więc było to trochę przerażające - nie
wiedzieliśmy, jak zmarł. W końcu dowiedzieliśmy się, że śmierć nastąpiła z przyczyn naturalnych, dzięki Bogu."
Martwiono się, że samych filmowców może spotkać fatwa - lub kara śmierci? "Oczywiście," powiedział Caviezel, grający Sahebjama,
"ale wiesz, to było ciekawe. Aktorzy często mówili, że wezwanie na fatwę byłoby zaszczytem większym niż Nagroda Akademii -
a byli to irańscy aktorzy. Są patriotami."
McEveety - który przed założeniem własnej firmy, Mpower Picture, wyprodukował wiele filmów dla Mela Gibsona, łącznie z
"Braveheart - Waleczne serce" i "Pasją" - po raz pierwszy odkrył "Ukamienowanie Sorayi M.", kiedy zatrudnił Nowrasteha do innego
projektu, który wiele lat temu trzeba było wstrzymać z powodu strajku scenarzystów.
Przy dużych ilościach "okresów przestoju", McEveety przyjrzał się scenariuszowi, który wcześniej napisał Nowrasteh i zachwycił
się nim tak bardzo, że natychmiast rozpoczął zbieranie pieniędzy na jego nakręcenie. Okazało się to łatwiejsze niż oczekiwał.
"To najszybszy film jaki kiedykolwiek zrobiłem w mojej karierze," powiedział McEveety. "Od chwili podjęcia decyzji do ukończenia
minął rok. To zdumiewające."
Na niektórych płaszczyznach film wygląda na krytykę nadużywania radykalnej wiary islamskiej. Zaczyna się cytatem średniowiecznego
irańskiego poety i chce podkreślić, że proces, który prowadzi do tytularnej egzekucji nie przedstawia tego, jak powinno działać
prawo islamskie; zamiast tego, proces jest zmanipulowany przez właściwe osoby, które często same mają tajemnice do ukrycia i które
skorumpowały system do samego końca.
Lecz McEveety upiera się, że historia ma dużo szersze odwołanie. "Szczerze mówiąc, powodem, który przyciągnął mnie do niej, nie
było złożenie żadnego oświadczenia na temat Środkowego Wschodu czy tego, co się tam dzieje. Dla mnie była to uniwersalna historia o
nadużyciach, która upoważniała ofiary i myślę, że tak dzieje się na całym świecie. Nie w takim stopniu, żeby kogoś kamienować na
śmierć," dodał, "lecz kobiety są zniesławiane i maltretowane cały czas tutaj w Ameryce, a my po prostu o tym nie wiemy, ponieważ
dzieje się to za zamkniętymi drzwiami."
Producent Steve McEveety
Film jest pewnego rodzaju połączeniem "Pasji", który łączy nie tylko McEveety'ego i Caviezela, lecz także Johna Debney'a. Co
ważniejsze, film posiada również narracyjne podobieństwa do "Pasji", ponieważ koncentruje się wokół niewinnej ofiary, której
powolna, dręcząca egzekucja przedstawiona jest w brutalnych, piekielnych szczegółach.
McEveety, który sam jest Chrześcijaninem, powiedział, że te podobieństwa powodują, iż film jest odpowiedni zarówno dla widza
chrześcijańskiego jak i muzułmańskiego. "Ta kobieta jest bardzo podobna do Jezusa, a nawet Go nie zna. Niosła swój krzyż i
została ukrzyżowana z godnością oraz honorem. Różnica polega na tym, że Jezus był Bogiem, a ta kobieta jest wyznawcą Boga." Dodał:
"Dla mnie osobiście jest to film wypełniony wiarą. Nie mógłbym go zlekceważyć ani pominąć."
Podobnie Caviezel, również Chrześcijanin, powiedział, że ma nadzieję, iż film wyciągnie wierzących z Ameryki Północnej z ich
samozadowolenia i zaczną myśleć o roli, jaką w naszej wierze odgrywa cierpienie. "Teraz myślimy o Ewangelii i mówimy: 'Czyż nie
wspaniale, że zrobili to dla nas, nie musimy tego robić teraz.' Tak więc cierpienie nie jest częścią naszego Chrześcijaństwa, to
byli tylko 'tamci faceci z przeszłości.' To nieprawda. Cierpienie jest w codziennym życiu. Gdzie staniemy? Jakich dokonamy wyborów?
Będziemy tchórzami?"
"Tego typu filmy są wspaniałymi jazdami próbnymi. To praktyka. One grają na Twoich emocjach i otwierają dusze. Jest stare
powiedzenie: 'To, co robisz na osobności, jest tym, kim naprawdę jesteś.' I w zaciszu tego małego kina wiesz, kim jesteś, czy
jesteś pełen odwagi czy jesteś tchórzem, co zrobiłbyś. Jeśli jesteś tchórzem, możesz powiedzieć: 'Nikt inny o tym nie wie, ale
muszę się przygotować, ponieważ coś może przyjść.'"